25.10.2014

Odcinek #1: "Zaplecze"

Ach, Olimp za czasów świetności.
Głośne imprezy, picie na umór i budzenie się w oddalonych o miliardy kilometrów od domu miejscach, o których nawet Zeus nie słyszał. Tak było kiedyś, dawno temu. Ale teraz jest inaczej. Ciszej. O wiele spokojniej, niż wtedy. A szkoda, bo Apollo był wtedy najlepszym DJ'em pod słońcem (o ironio, bogu Słońca).
W każdym razie, nikt nie tęsknił za tym starym, dobrym Olimpem tak bardzo, jak kilka boginek greckich, które próbowały przetrwać kolejną, nudną lekcję z wytwarzania nektaru. Znały przepis na pamięć i jakoś słabo uśmiechało im się słuchanie Dionizosa, boga wina i zabaw, opowiadającego o dobrze dobranej ilości łez jednorożca.
Iris, patronka tęczy i posłanniczka bogów, położyła ołówek pomiędzy górną wargą i nosem, i próbowała go utrzymać w poziomie, póki nie upadł na ławkę, robiąc przy tym trochę hałasu. Eris, jej siostra i zupełne przeciwieństwo, przewróciła oczami, zirytowana, i zakryła uszy dłońmi. W tym samym czasie Nemezis podniosła na chwilę głowę, którą jak dotąd chowała między rękami leżącą na stoliku, i rozejrzała się po klasie, zaalarmowana nowymi dźwiękami. Kiedy jednak zobaczyła już, co było ich powodem, zrobiła zniesmaczoną minę i ponownie uderzyła czołem o ręce, wracając do drzemki. Ostatnią osobą, która się poruszyła, była Hypnos. Spojrzała na Iris siedzącą za nią, złapała za ołówek, złamała go w pół i znowu odwróciła się do blondynki plecami.
Hermes zastukał palcami o ławkę, zniecierpliwiony. Strasznie dłużyła mu się ta lekcja. Wbił wzrok w zegar nad głową Dionizosa i nie śmiał się od niego oderwać, nawet, jeżeli wydawało mu się przez to, że wskazówki wcale a wcale się nie poruszają. Atella i Erosa spojrzały na chłopaka, jakby podzielając jego cierpienia, a on tylko jęknął cicho i uderzył głową w ławkę, załamany.
Tik. Tak. Tik. Tak.
Wyższa Szkoła Istot Ponadnaturalnych im. Zeusa Gromowładnego w Atenach funkcjonowała dopiero od kilku lat. Po paru stuleciach tułaczki, najwyżsi bogowie, którym udało się przeżyć "Zdegradowanie" uznali, że pora dać szansę innym na powrót na najwyższe piedestały. Coś takiego, jak wyścig o bilet do domu. Odyn, Ozyrys i Zeus zgodnie stwierdzili, że ten pomysł ma sens. Najpierw jednak należało przygotować do tego wszystkich kandydatów, którzy takowe "Zdegradowanie" szczęśliwie przeżyli.
Bo, na przykład, japońskie bóstwa próby czasu nie przetrwały. Ich świat zawalił się wraz z nadejściem "Zdegradowania", a Amaterasu, główna bogini, nie zdołała od niego uciec. Uratowała natomiast kilka innych postaci, ale i im się nie poszczęściło. Komu się udało? Cóż, tym, którzy byli najsprytniejsi. Oczywiście demony – sześć sióstr bliźniaczek Kitsune, znanych także jako zenko, czyli dobre lisy; oraz Nogitsune, powszechniej znany jako yako, czyli dziki lis – poradziły sobie doskonale.
Ozyrys i jego podwładni też łatwo nie mieli. Po prostu pewnego dnia jego królestwo, Pola Jaru, zniknęły, a on został sam. No, nie do końca. Kilku się tam bogów uchowało, między innymi Izyda, Horus, Anubis i Set. Słowem – ci, którzy byli najsilniejsi. Pozostali najnormalniej w świecie rozpłynęli się w powietrzu, co dla Ozyrysa znaczyło jedno – utratę najbliższych.
Wierzcie lub nie, ale w świecie bogów rodzina to jedna z najważniejszych kwestii. Bez niej już dawno wszyscy przestaliby istnieć.
Kto się trzymał najlepiej?
Ku zdziwieniu wszystkich – Grecy. Tak, Zeus dbał o swoich. To dzięki niemu utrzymali się ludzie Odyna, którzy przecież stracili cenne jabłka Iduun, mające pomóc im przetrwać aż do Ragnaröku. Najwyższy Bóg Olimpu był bardzo dobrym władcą, dzieląc się ze wszystkimi pozostałymi przy życiu ponad naturalnymi istotami przepisem na cudowny nektar bogów.
Po jakimś czasie okazało się, że dystrybucja nektaru może przynieść niezłe zyski nie tylko w towarzystwie istot wszelakich, ale także i śmiertelników, których od "Zdegradowania" wszyscy nazywali pospolicie bezużytecznymi ścierwami.
SZEŚĆ LAT WCZEŚNIEJ BYŁO TAK.
– Pozwą was – wysyczała wściekle Erosa Crush, kiedy Hermes Thief, Eris Discord i Nemezis Fate pokazali jej hangar pełen drewnianych skrzynek, z czego w każdej znajdowało się setki maleńkich fiolek wypełnionych po brzegi złotym płynem. Rozejrzała się po pomieszczeniu i wyjęła jeden szklany przedmiot, obserwując napój, który konsystencją i wyglądem przywodził na myśl bardzo płynny i klarowny miód. – Ludzie, toć oni was pozabijają! Co wam do tych durnych łbów strzeliło, żeby to śmiertelnikom sprzedawać?!
Hermes podrapał się po karku, lekko zafrasowany, ale Eris i Nemezis westchnęły tylko ciężko z politowaniem, wcale nie przejmując się sytuacją.
– Ta, jeśli Hera się dowie, to się wnerwi – podsumowała Nemezis, poprawiając czarną sukienkę do kolan, która zagięła się w pewnych miejscach. Potem uniosła palec wskazujący do góry i pomachała nim przed nosem Erosie. – Uwaga! "Jeśli" Hera się dowie. "Jeśli" to dobre słowo.
– Nie no, ja nie wierzę! – Erosa nadal nie mogła dojść do siebie po tym, co udało jej się odkryć. Złapała się za głowę i mruknęła coś jeszcze pod nosem, aby ponownie wybuchnąć krzykiem. – Czy was porąbało?! Chcecie z tych bezużytecznych ścierw bogów zrobić?!
– Eris, wyjaśnij jej! – Nemka pacnęła siostrę w ramię i popchnęła ją delikatnie do przodu. Brunetka zachwiała się na swoich wysokich, czarnych koturnach, a kiedy już odzyskała równowagę, otoczyła niską Erosę ramieniem i poprowadziła ją wzdłuż hangaru.
– Bo widzisz, moja kochana Roso – zaczęła bogini chaosu, używając zdrobnionego imienia dziewczyny. – Może i skoncentrowany wywar nektaru robi z ludzi bogów i sprawia, że zatrzymujemy przy sobie swoją nieśmiertelność, ale… i teraz uważaj, bo to "ale" jest bardzo ważne… ale jest pewien sposób, aby ten wywar zmienić tylko i wyłącznie w sposób łatwego zarabiania pieniędzy.
– Czekaj, co ty masz na myśli?
Eris uśmiechnęła się zadziornie pod nosem. Odwróciła się, aby zerknąć przez ramię na Hermesa i Nemezis, po czym mrugnęła do nich porozumiewawczo, dając tym samym do zrozumienia, że już "ma" Erosę i będą z nią mieli spokój.
– Mam na myśli to, aniołku, że kilka miesięcy temu był tu przejazdem taki facet, bodajże z Polski. Wiesz, zapoznaliśmy się z nim bliżej, gdyż jego upojenie alkoholowe było dość… cóż, interesujące. Nie mieliśmy pojęcia, jak to osiągnął. I wiesz, co się okazało? Przywiózł coś ze sobą. Przywiózł coś, co nazwał wódką. Żyła złota. Wiesz, wszystko byłoby okay, gdyby Nemka nie dolała do swojego nektaru tego niesamowitego wytworu Polaków. Wiesz, co się okazało? Że to cholerstwo nie tylko nie przynosi nieśmiertelności, ale daje takiego kopa, że nie możesz się podnieść przez kolejne kilka dni, a poza tym budzisz się na drugim końcu świata i nie masz pojęcia, jak się tam znalazłaś.
Erosa słuchała przyjaciółki z oczami wielkimi jak talerze, ale jakoś trudno jej było pojąć ogrom okropnej pozycji, w jakiej się znalazła. Spróbuje ich wydać, to zakopią ją kilkaset metrów pod ziemią i nikt się o tym nie dowie. Nie chciała skończyć tak źle. Wyjść alternatywnych było kilka. Raz – zostawić ich w spokoju, obiecując, że nic się nie wygada. Dwa, można było… zawalczyć o coś.
– Ile macie z tego zysków? – zapytała, zainteresowana, a Eris uniosła brwi. Nemezis, słysząc te słowa, zbliżyła się do nich i splotła ręce na piersi, przygotowując się tym samym do rozmowy na temat biznesu.
– Póki co, jakieś sześćdziesiąt tysięcy miesięcznie. Będzie wzrost niedługo, mówię ci. Dopiero się rozkręcamy – Nemezis zaczęła oglądać swoje paznokcie z udawanym skupieniem, a szczęka Erosy opadła w dół w niemym zaskoczeniu.
– Ile?! – zdołała w końcu wydusić po krótkiej chwili milczenia. O takiej kasie to połowa jej znajomych mogłaby tylko pomarzyć! – Na gromy Zeusa, ile?!
– Sześćdziesiąt tysięcy – mruknęła ponownie Eris, opierając się ramieniem o bark Nemezis. – Mamy ci to przeliterować?
W mózgu Erosy wrzało. Z jednej strony starała się nie zemdleć, z drugiej próbowała przetrawić informacje, które nie do końca do niej docierały. I był jeszcze jeden fragment jej umysłu, który wrzeszczał najgłośniej. Kasa. Kasa. Kasa. KASA. KASA.
– Dobra – Erosa przełknęła głośno ślinę, w końcu się opanowując. Wyczekujące spojrzenia Eris i Nemezis ustały; zamieniły się w ciekawość. – Dobra, jasne, spoko. To zrobimy tak. Ja was nikomu nie wydam, ale chcę mieć udział w biznesie. Dziesięć tysięcy z każdej paczki miesięcznej.
– Ha, zabawna jest – Hermes prychnął śmiechem, kręcąc głową delikatnie. Kąciki ust sióstr ciemności także powędrowały do góry. – Erosa, jesteś śliczna, serio, ale mądrością nie grzeszysz.
– Hermes, zamknij się – warknęła Nemezis, pomimo wszelkich pozorów szczerze rozbawiona sytuacją. Chłopak uniósł ręce w geście samoobrony.
– Ja nic złego nie robię.
– Flirtujesz.
– Wcale nie.
– Stary, twój flirt zaczyna się od "cześć" – zakończyła Eris, z elegancją godną boginki odrzucając czarne loki. – Dobra, amorku, słuchaj. Dostaniesz pięć tysięcy, nie więcej.
– Niby czemu?! – Erosa tupnęła nogą, wściekła, że jej plan nie do końca się powiódł.
– Bo udziały mamy my i jeszcze nasza kochana Atella.
– Atella?! – Erosa zmarszczyła czoło i położyła ręce na biodrach. – A ta to co ma z tym wspólnego?!
– Kochanie, a myślisz, że skąd my bierzemy największe beczki z nektarem? No chyba nie od Dionizosa! Facet nas nienawidzi, od kiedy w 1456 roku wpadliśmy bez zapowiedzi na jego imprezkę urodzinową i wyskoczyliśmy z tortu, kiedy zdmuchiwał świeczki – Nemezis zaczęła wymachiwać rękami energicznie, a niska blondynka cofnęła się o krok, zaskoczona z lekka jej wybuchem złości. – Dostaniesz pięć tysięcy i ciesz się, że tyle.
– Niech będzie – zgodziła się w końcu bogini miłości. – To jak to wszystko dokładnie wygląda?
NO. A TERAZ JEST TAK.
Nemezis pacnęła w plecy Eris, która siedziała przed nią. Discord zerknęła jeszcze raz na Dionizosa, czy aby bóg nie zauważy ich małej wymiany zdań, po czym odwróciła się do niego plecami i stanęła twarzą w twarz ze swoją siostrą.
PRZERYWNIK NA WYJAŚNIENIA.
Bogowie przybrali nazwiska adekwatne do ich zainteresowań, co nie znaczy, że nie są rodziną. Eris i Nemezis na przykład były prawdziwymi siostrami, które jednak nazwały się zupełnie odmiennie, i to tylko dlatego, że właśnie tak sobie ubzdurały.
– Dzisiaj musimy odebrać pięćdziesiąt beczek od Apolla – szepnęła Nemezis, wskazując kciukiem na Atellę, która siedziała w rzędzie obok nich, jakieś dwie ławki w tył. Blondynka pomachała w ich stronę ze zmęczonym uśmiechem, a Eris odpowiedziała tym samym. – Powiedział, że wczoraj byli u niego ci z góry i chcieli przeszukać piwnicę. Jak dzisiaj przyjdą znowu, i to z nakazem, to facet będzie skończony. I jego klub też.
Eris zakryła usta dłonią, przerażona taką możliwością. Gdyby nie coroczne zjazdy Apolla, Zeus i Hera już wcale nie schodziliby na Ziemię. Tak samo Odyn, Frigga, Ozyrys i Izyda. Dlatego też natychmiast przystała na propozycję siostry, kiwając energicznie głową.
Ratować wujka Apolla. Priorytet.
Atella była córką wspomnianego właściciela najlepszego klubu w Grecji – w którym oczywiście bywali wszyscy, i śmiertelnicy, i bogowie, i inne istoty – oraz bogini mądrości, Ateny. Nikt nie wiedział jak i kiedy to się stało, ale skoro się już wydarzyło, i powstała przy tym tak idealna osóbka jak Atella, to nikt nie pytał i w sumie nie narzekał.
A już na pewno nie Hermes ze swoją zasadą: "zaliczyć je wszystkie".
Dzwonek wreszcie zadzwonił i wszyscy uczniowie wysypali się z klasy, zabijając się w wyjściu, chcąc jak najszybciej opuścić pokój tortur. Oczywiście gdzie pobiegli? Do stołówki. Błogosławiona pora lunchu wreszcie nadeszła.
A teraz ciekawa historia. Stołówka szkolna. Albowiem dzieli się ją na stoliki. Te większe i te mniejsze, przy których siedzi więcej lub mniej osób. Podział. Podział jest ważny, bo bez niego cała harmonia zostałaby zakłócona. Dziwne by było, gdyby niewinna osóbka z grupki Cukierków usiadła wśród Topielców albo, co gorsza – Umarlaków.
No, to jedziemy.
Jeden. Stół Topielców. Łatwo się domyślić, kto przy nim zasiada. Przy nich lepiej się nie kręcić; szczególnie na wycieczce, gdy jest się blisko zbiornika z wodą, bo ich ulubionym zajęciem jest topienie innych. Plus, siedzenie z topielcami jest obrzydliwe. Co chwilę dławią się wodą, wypluwają ją na stolik i słychać tylko skrzekliwy jęk jednej z Eryń, które w szkole są sprzątaczkami: "ja tego nie sprzątam!".
Dwa. Stół Herosów. Ci to mają wymagania. A jak się na treningach przechwalają! Atleci, phi. Chcą być jak bogowie, ale chyba łatwo jest się domyślić, że tacy nigdy nie będą. Bogowie zdjęliby ich z tego świata jednym kiwnięciem palca. W każdym razie, Herosi są zadufani w sobie. Ich przywódcą jest oczywiście Herkules, pan umięśniony i pan "Sandał". Nazywają go tak, bo ciągle chodzi w sandałach, nawet w zimę (raz byli na wycieczce w Nowym Jorku, bo Selene, nauczycielka geografii chciała im pokazać, jak wygląda śnieg, a ten debil i tak łaził w sandałach!).
Trzy! Stolik Cukierków. Te to mają nie po kolei w głowach. Dziwne jest to, że należy do nich Iris. Nie, wróć. To wcale nie jest dziwne. Ta babka lata po świecie na tęczy, w otoczeniu motylków, brokatu i jednorożców, srającymi siedmiokolorowymi paskami. I takie są właśnie Cukierki. Słodkie. Do bólu. A nawet do porzygu.
Cztery. Kujony też tu są. Pupilki Ateny. I, o zgrozo, Odynie, Zeusie i Ozyrysie dopomóżcie – Atella do nich po części należy! Po części to nic dziwnego – Atena to bowiem przecież matula Atelli, no ale… łatwo się domyślić, że fakt ten nie za bardzo cieszył Eris i Nemezis. Ale o tym kiedy indziej.
Dlaczego Atella tylko po części należy do Kujonów? Jest też jej druga strona. Ojcowska. A co to oznacza? Że zajmuje także jedno z honorowych miejsc przy stoliku Balangowiczów. Ach, Balangowicze. Te debile mają posrane we łbach, ale to tak pozytywnie. Nieustraszeni! Ciągle im mało adrenaliny! I ciągle chcą jej więcej! (przyp. od aut. Balangowicze to naprawdę świetni klienci, jeżeli chodzi o załatwianie koksu albo procentów)
Jest też stolik Leniów Pracoholików. Brzmi dziwnie, wiadomo. Ale to o to chodzi. To się wyklucza samo przez się. Dlaczego? Te dranie siedzą całymi dniami mówiąc, że wcale się nie uczą, a potem mają same piątki. Jak to robią? Hades wie. Ale robią. Cała szkoła im tego hardo zazdrości. I tu możemy wrzucić Hypnos. Co jest w sumie dziwnie, bo całymi dniami trzyma przy uchu telefon i gada z mateczką, Herą. Te to dopiero papużki nierozłączki. Faworyzowanie dzieci, pff…
Ach, Outsiderzy. Ci to sobie wymyślili zabawę. Cały dzień siedzą z nosem w książkach, ale nie dajcie się zmylić. Wcale się nie uczą. Wiecie, kto wpadł na pomysł, żeby zakamuflować nordyckich bogów w komiksach? Brawo! Właśnie Outsiderzy! Tak więc dziękujcie im na kolanach, bo bez nich nie byłoby Marvela.
No, i pora na stolik Mogę mieć każdą. Nazwa mówi sama za siebie. Tutaj widzimy sławnego Thora Odinsona, uganiającego się za śmiertelniczkami, autorki cytują: "bo mogę". Ile już przeleciał? Nie wiadomo. Jednak sam twierdzi za każdym razem, że jest to prawdziwa miłość. Naiwniak. Hermes też należy do takowego stolika, ale się do tego nie przyznaje.
Do którego stolika przyznaje się Hermes?
Jest taki jeden. Pomalowany czarną, matową farbą.
Mianowicie? Stolik Demonów.
Co prawda nie wszyscy jego stali bywalcy są demonami, ale jednak mają czarne jak smoła dusze. No bo weźmy taką Eris. Rozpętała przed laty Wojnę Trojańską, i nawet nie jest jej przykro. Wręcz przeciwnie, ona jest z tego dumna i tym właśnie się szczyci. O, albo Nemezis. Ta, co trzyma głowy ludzi w lodówce, jak sama mówi: "w celach eksperymentalnych". Kto się uchował przy tym stole? Jakże zacne lisie demony. Między innymi siostry bliźniaczki Kitsune – Kinko, Ginko, Byakko, Kokko, Tenko i Kūko, a także ich kochany braciszek Nogitsune. To właśnie dzięki niemu te niemoty przeżyły "Zdegradowanie". I pomimo, że z życiem jak normalne bezużyteczne ścierwa sobie nie radzą, to jednak są bardzo sprytne. Ach, kogóż tu jeszcze przywiało z czasem. Osławionego Lokiego Laufeysona, który dość już miał życia w cieniu brata, Thora.
Od tej grupki wszyscy w szkole trzymają się z daleka. I w sumie co im się dziwić. Demony jak seryjni mordercy snują się po tym cholernym budynku, plując jadem na wszystko i wszystkich, którzy im nie pasują. Znak rozpoznawczy? Skórzane kurtki. Oczywiście czarne. Jak ich serca.
Stolików oczywiście jest wiele, wiele więcej, bo stołówka musiała pomieścić sporo osób, ale resztę poznacie później.
– Hermes, jest sprawa – Nemezis postawiła na stoliku swoją tackę z jedzeniem i butelką nektaru, po czym zajęła ulubione miejsce i rzuciła przyjacielowi poważne spojrzenie. Thief spojrzał na nią, zainteresowany i podekscytowany, po czym zapytał:
– Jakiś problem?
ZASADA #2.
MASZ JAKIŚ PROBLEM?
PRZEŚPIJ SIĘ Z NIM.
Nemezis mruknęła coś o "ostatniej przygodzie" i uderzyła pięścią w blat.
– Nie! – warknęła, po trochu zniesmaczona. Ten to tylko o jednym. – Gorzej. Jak teraz zawalimy, to wpadniemy po uszy.
– U, o co chodzi?
Nemka prędko streściła chłopakowi ich obecną sytuację i to, jakie mają plany na popołudnie. W sumie z początku nie był zachwycony, bo uznał że: "miał bardzo duży problem", ale kiedy brunetka pogroziła mu pięścią, natychmiast zamilkł i zrzucił na podłogę swoją torbę, aby po jego dwóch stronach mogło zająć miejsce po trzy siostry Kitsune.
– Gdzie Eris? – zapytały w tym samym momencie Tenko i Kinko, a Nemezis machnęła wymijająco ręką.
CHWILA NA ZASTANOWIENIE.
Skąd Nemezis i reszta członków gangu Demonów wiedzieli, która siostra mówi kiedy? Odpowiedź: nie wiedzieli. Po prostu zgadywali. Raz trafiali, a raz nie. Zresztą, mała to była różnica, a ich po prostu nie dało się odróżnić. Tym bardziej, jak robiły sobie chore żarty i ubierały się dosłownie tak samo, albo wszystkie razem, cała szóstka, mówiły w tym samym momencie słowa, jak nie całe zdania.
O wilku mowa, a wilk tuż-tuż. Eris z głośnym hukiem postawiła tackę z jedzeniem zaraz obok Nemezis, a ta podskoczyła, z lekka przerażona niezapowiedzianym przybyciem przyjaciółki.
– Ostrzegaj! – wrzasnęła piskliwym głosikiem. – Tup nogą, odchrząknij, cokolwiek, tylko nie rób tak więcej z zaskoczenia!
– Cicho! – krzyknęła wściekła Eris, opadając na miejsce po prawicy siostry. – Mam wnerwa!
– Co się stało, do cholery?!
– Horus oblała mnie z wychowania fizycznego! – Eris uderzyła głową w blat, aż cała reszta paczki usłyszała, jak jej czaszka styka się z malowanym drewnem. Skrzywili się wszyscy niemiłosiernie.
– Nie gadaj! – Hermes opluł się popijanym właśnie nektarem i połowa napoju spłynęła po twarzy Nemezis, która gotowała się ze złości. – Sorki, Nemka, nie chciałem, tak wyszło. Ale, nie gadaj, Eris, ta suka oblała cię z WF-u?! To da się nie zdawać z WF-u?!
– Trzymajcie mnie, bo urwę mu ten atrakcyjny łeb!
Eris już miała się rzucić na przyjaciela, ale ktoś w porę złapał ją za ramię z jednej strony, a z prawej Nemezis nachyliła się, aby pociągnąć ją za kurtkę i posadzić z powrotem na miejscu. Loki zacmokał parę razy, współczując Eris, kiedy w końcu puścił jej lewe ramię.
– Biedna bogini chaosu – wymamrotał, otwierając butelkę ze swoim napojem. – Straszne rzeczy się dzieją. Ale wiesz, jak jej mówiłem, żeby przepisała się do grupy Anubisa – Loki zwrócił się do Nemezis, która kiwała powoli głową na dowód, że cały czas uważnie go słucha, – to nie chciała. Teraz ma za swoje.
– Nienawidzę was wszystkich – mruknęła Eris, otwierając pudełeczko z hamburgerem. Nagle coś pojawiło się w jej głowie, przez co nachyliła się w stronę nordyckiego boga ze słodkim uśmieszkiem. – Ej, Loki. Ty umiesz, no wiesz, zmieniać postać. Zamień się we mnie, pójdź na zaliczenia. Okay?
– W twoich snach, słodka – Laufeyson zaśmiał się drwiąco, a Eris zacisnęła usta w cienką linię. Nienawidziła, kiedy wszyscy ją tak traktowali. Spojrzała na Nemezis, szukając pomocy, ale ta tylko wzruszyła ramionami i zaczęła pałaszować swoje frytki.
– Co jest z wami, ludzie? – Nogitsune zajął ostatnie wolne miejsce i zlustrował znajomych wzrokiem. – Słyszałem, że Horus oblała kogoś z WF-u. Debil, jak można…
– Stary… – zaczął niepewnie Hermes.
– …jak można nie zdawać z WF-u? Jakim trzeba być idiotą, żeby…
– YAKO! – wrzasnęła Nemezis, wskazując na Eris, która zaciskała pięści tak mocno, że posiniały jej knykcie. Nogitsune pojął, jaki błąd popełnił. Przełknął głośno ślinę, przerażony, a potem uśmiechnął się zawadiacko.
– Eris? Ty nie zdajesz? – zapytał takim tonem, jakby zaczynał flirtować z dziewczyną. Ale ona tylko zawarczała groźnie. – No, nie żartuj, Eris. Na serio?
– Zabiję go – wymamrotała Despair, a Fate poklepała ją po ramieniu.
– Czyli mamy problem – powiedziała Nemezis, tym samym zwracając na siebie gniew bogini chaosu. – O cholera. Nie to miałam na myśli.
– Hermes – Nogitsune zwrócił się do przyjaciela, który już bez tego szczerzył się jak postrzelony strzałą Erosy. – Powiedz mi, stary, co się robi z problemami?
Bóg kradzieży klasnął w dłonie i uniósł je do góry, ale nie zdążył odpowiedzieć, bo Eris podniosła się z miejsca i na cały głos zaczęła się wydzierać tak, że z sufitu poodpadało trochę tynku, a gdzieś w oddali dało się słyszeć Erynię, która swoim skrzekliwym jękiem oznajmiła: "ja tego nie sprzątam!".
– Wypierdalać! – Discord nachyliła się, aby uderzyć Nogitsune, ale ten w porę się uchylił, i razem z Hermesem zwiali do stolika Pustych. Krótkie wyjaśnienie. Oni bywali w szkole. Ale jak ich spotykałeś, to miałeś takie myśli typu: "wy na pewno tutaj chodzicie? No nigdy was cholera nie widziałem". Eris opadła ciężko z powrotem na swoje miejsce i zaczęła rozmasowywać skronie. – Mam migrenę. Jak nic umrę.
– Od migreny się chyba nie umiera – wyszeptała Byakko, a bogini uniosła brew, zaskoczona, że ktokolwiek śmiał się jeszcze odezwać. Kitsune spuściła wzrok i zajęła się jedzeniem, tak samo zresztą jak reszta jej sióstr.
– Będzie tego – Nemezis rzuciła widelec, schowała butelkę z resztkami nektaru do torby i pociągnęła przyjaciółkę za sobą. – Zrywamy się z tego piekła.
– Bracie, potrzebuję pieniędzy – Nemezis przyłożyła do prawego ucha telefon komórkowy i przybrała ton umierającego walenia. Thanatos, bóg śmierci po drugiej stronie połączenia, westchnął ciężko z politowaniem. – Na operację. Umieram.
– Jesteś boginią, nic ci nie będzie – mruknął cicho Thanatos. – Czemu dzwonisz do mnie w środku lekcji przystosowania społecznego?
– Lepsze pytanie: dlaczego odebrałeś.
– Nemka…
– Dobra, dobra – Nemezis zerknęła na Eris, która uparcie wpatrywała się w drogę i zapewne w myślach wyklinała kierowcę czerwonego Audi, którego właśnie wyprzedzała. – Wydałam moje oszczędności na nowy samochód, a potrzebuję kasy na transport towaru w trybie teraz, natychmiast, bo Apollo pójdzie siedzieć.
– Ścierwa wrzucą go do więzienia?
– Gorzej. Hera się dowie.
– Cholera, to trzeba tak było od razu! Ile?
– Siedem tysięcy na opłatę przewozu cichaczem, cztery na uciszenie świadków, bo na pewno jacyś się znajdą.
– Przelew poleci jak tylko złapię WiFi.
– Dobra. Trzymaj się, bracie.
– Ty też, siostro. Pozdrów Eris.
– Duh.
Nemezis zakończyła połączenie w tej samej chwili, w której Eris zaparkowała swojego czerwonego Jeepa przed wejściem do Klubu Apolla i wyłączyła silnik auta.
– Idziemy na tyły – zaczęła, trzaskając drzwiami. – Bezużyteczne ścierwa mają tam na nas czekać.
– Wiedzą, co będą przewozić?
– Pff. Jeszcze, czego! – Eris zarzuciła włosami i prychnęła z niedowierzaniem. – Myślą, że będą wieźli burbon.
Nektar.
Napój bogów.
W połączeniu z wódką daje niezłego kopa. Do czego zmierzamy? Otóż do tego, że właśnie na tej jakże wybuchowej mieszance można zbić niezłą fortunę. Apollo wiedział, Apollo sytuację wykorzystał. No, mniej więcej wykorzystał, bo nie chciał kolejny raz wyjść na chama, którego nikt z Olimpu nie lubi (zresztą ludzie też za bardzo za nim nie przepadali, od kiedy zrozumieli, że to przez niego musieli czytać w szkołach dzieła literatury, których wy i tak nie czytacie, bo po co, kiedy są streszczenia?).
Powiedzmy sobie wprost – śmiertelnicy (tzw. bezużyteczne ścierwa) kochają trunki. Jak rozpoznać osobę łaknącą tego produktu? Zazwyczaj dowodem jest czerwony pysk są różowe lica osób go spożywających. Dobrze wiemy, że na przestrzeni czasu etanol pomógł wielu ludziom, dzięki czemu zyskał ogrom sympatyków. Grzechem byłoby, gdyby nikt tego nie wykorzystał. Nemezis i Eris doskonale wiedziały, że tym razem sprawy spieprzyć po prostu nie mogą, więc kiedy tylko przekroczyły próg klubu wielkiego Apolla, skierowały się właśnie w jego kierunku.
Apollo – tak, ten najbardziej zniewieściały ze wszystkich bogów urzędujących na Olimpie (czego innego można by się spodziewać od kogoś ubranego jedynie w prześcieradło, na dodatek trzymającego harfę?), uśmiechnął się ponuro pod nosem. Za jego plecami stało dwóch młodych chłopaków, którzy wyglądali na mniej więcej dwadzieścia parę lat. Do profesjonalistów na pewno nie należeli. Już samo zmieszanie i przerażenie w oczach mężczyzn nie świadczyło o tym, że wszystko pójdzie szybko i sprawnie.
– Studenci?! – Eris wysyczała przez zęby, zaciskając mocniej pięść. Zdegradowany bóg wzruszył ramionami i pokiwał twierdząco głową.
– Studenci. Chcą zarobić. Zrobią wszystko.
Nemezis odcharknęła, odwracając głowę w innym kierunku. Te słowa zbyt bardzo przypominały jej o pierwszych latach po zdegradowaniu. Ujmijmy to tak:
DEFINICJA SŁOWNIKOWA #1
STUDENT = ŚWIEŻO ZDEGRADOWANY BÓG
Już samo rażące podobieństwo zauważalne jest w sposobie życia tych osobników. Oboje charakteryzują się niską samooceną, chronicznym brakiem pieniędzy, skłonnością do weekendowych codziennych libacji, chociaż zdarzają się wyjątki. Oba gatunki są istotami pełnymi paradoksów. Żołądek studenta (jak i świeżo zdegradowanego boga) oraz portfel studenta (dobra, może nie tylko świeżo zdegradowanego boga, bądźmy szczerzy, to ciągnie się w nieskończoność) to dwa jedyne znane przypadki istnienia zbioru absurdalnego, to jest zbioru który staje się pusty po dodaniu do niego dowolnego elementu.
Eris westchnęła ciężko, nadal nieco poirytowana. Te bezużyteczne ścierwa do niczego się nie nadawali. Dwóch studentów miało jechać autostradą w ciężarówce pełnej alkoholu? To była misja samobójcza. Apollo do reszty oszalał.
– Chłopcy. – Bogini zaczęła niewinnie. – Wiem, że cierpicie głód, posilacie się chlebem posmarowanym nożem i czcicie Momofuku Andō (twórca zupki chińskiej), ale… nie. Po prostu nie. Nie pozwolę wam tego spieprzyć.
Patron poezji, sztuki i innych pierdół z kategorii „udupię cię w szkole” pokręcił z politowaniem głową. Obie były jeszcze młode, takie niewinne, niedoświadczone.
– Ośmielę się zaprzeczyć! – Te słowa wyprowadziły z równowagi córy Zeusa, które jak na zawołanie w tym samym czasie zmierzyły mężczyznę morderczym wzrokiem.
– Zaprzeczyć?! Czy ty ich widzisz, człowieku?! Dziwne, że po weekendzie są trzeźwi! Czy należycie do stolika kujonów? Bo to by wiele wyjaśniało… – kobiety splotły ręce na piersiach, spoglądając na członka swojej rodziny spod przymrużonych powiek. – Albo robimy to po naszemu, albo wcale.
– Dziewczynki. – Apollo zacmokał głośno. – Bo będziemy się gniewać.
Nemezis parsknęła, wyraźnie rozbawiona. Jedyną karą, jaka mogła je spotkać za obrazę Apolla, było napisanie o nich wiersza, w którym to niechybnie by zginęły. Łatwo więc się domyślić, że w cholerę im to wisiało.
– Dobra. Bierzemy ich. Czterdzieści cztery skrzynki, chłopcy. A jak spróbujecie spieprzyć z towarem…
Winowajczyni Wojny Trojańskiej pogroziła mężczyznom pięścią, a jeden z nich zrobił kilka kroków do tyłu. Chyba nikt nie chciał na własnej skórze sprawdzać, do czego była zdolna. A już na pewno nie żaden śmiertelnik. Bo zdegradowany bóg, to bóg wielce niebezpieczny.
Władczyni Gryfów uniosła wskazujący palec, uciszając wszystkich. Wyciągnęła z kieszeni telefon komórkowy, a gdy tylko wcisnęła odpowiednie przyciski, rzekła:
– Braciszku… – zaczęła słodkim, niewinnym głosikiem. – GDZIE. JEST. KASA.
– Thanatos? – wyszeptał Apollo do bogini niezgody, która w odpowiedzi wzruszyła tylko ramionami. Nie mieszała się w kontakty z panem ŚMIERCIĄ. To nie tak, że miała na niego focha, czy coś. Po prostu nie tolerowała skurczybyka i tyle. Oczywiście, w chwilach, gdy pożyczał pieniądze (lub gdy nadchodziła potrzeba pożyczki) była kochającą siostrzyczką, bo w końcu rodzina powinna się wspierać, prawda?
DEFINICJA SŁOWNIKOWA #2
RODZINA
Rodzina charakteryzuje się tym, że jej członkowie nie mają żadnej prywatności, a każda z osób należących do rodziny jest wciąż szpiegowana i pilnowana przez pozostałych. Wszystkie osoby należące do rodziny posiadają wrodzoną chęć ciągłego uprzykrzenia życia reszcie swojej grupy i prześcigają się nawzajem w wynajdowaniu różnych wymyślnych metod dokuczenia innym.
OBOWIĄZKI SIOSTRY ERIS
– pobiera opłaty od BRATA, który pobiera je… cholera wie skąd on to wszystko bierze;
– kradnie co popadnie;
– zajmuje miejsce porannej toalety tyle czasu, żeby nikt nigdzie nie zdążył;
– pindrzy się przed lustrem;
– marudzi na swoje fałdy tłuszczu.
– Dobra, antyki. – Nemezis rozłączyła się i spiorunowała pozostałych wzrokiem – Sprawa wygląda następująco. Wy dwaj macie czterdzieści pięć minut na przejazd i macie uważać, bo Wielki Brat patrzy. Thanatos ma małe problemy z WiFi, ale zanim te ścierwa uwiną się z dostawą, przelew będzie już gotowy… jeszcze jakieś pytania?
– Jedno – ten śmielszy student podniósł rękę do góry, jakby prosząc o zezwolenie na mówienie. Eris skinęła lekko głową, zgadzając się na to. Chłopak przełknął głośno ślinę i roztrzęsionym głosem zapytał:
– Czy do pieniędzy możemy dostać jeszcze jedną skrzynkę tego czegoś, cokolwiek to jest?
Nemezis uniosła brwi, rzucając siostrze rozbawione spojrzenie. Obydwie zaśmiały się cicho pod nosem, a potem Nemka odchrząknęła.
– Nie. Towar ma się zgadzać, panowie. A jak nie będzie się zgadzał, to możecie się pożegnać nie tylko z kasą, ale i z ważnymi częściami waszych ciał.
No wreszcie, wreszcie! Wreszcie udało się coś naskrobać!
Po pierwsze: jesteśmy Wam niesamowicie wdzięczne za wsparcie, komentarze, tweety - krótko mówiąc, za wszystko. To dla nas naprawdę wiele znaczy i w tym momencie mamy przynajmniej motywację, aby pisać dalej.
Zdradzimy tylko, że historia ta nie będzie się kręciła tylko w około sprzedawania nektaru - w pewnym momencie zacznie się pojawiać prawdziwa akcja, trzeba tylko na nią poczekać. Ale kto wie, może jednak będzie warto czekać. Nie wiemy też, ile to opowiadanie będzie miało rozdziałów, bo tego nie planowałyśmy aż tak dokładnie, ale zapewniamy, że prędko się nie skończy.
A teraz, jeżeli będą pojawiać się opóźnienia, to przepraszamy, ale uprzedzamy o tym z góry. Dlaczego? Jesteśmy w klasie maturalnej i ledwo znajdujemy czas żeby się po tyłku podrapać. No cóż, zdarza się.
Przypominamy o tweetach z #TSOpl w treści. Pojawiają się tam informacje o kolejnych rozdziałach albo ich fragmenty, więc warto jest śledzić ten tag. No i zapraszamy Was na nasze inne blogi, do których linki znajdziecie po prawej stronie. Może znajdziecie coś dla siebie!
I przypominamy o opcji informowania - wystarczy, że podacie cokolwiek w zakładce "Zapisy".
Z poważaniem, 
Nemezis, bogini zemsty, sprawiedliwości i przeznaczenia; Władczyni Gryfów i Córka Nocy;
&
Eris, bogini niezgody, chaosu i nieporządku; winowajczyni Wojny Trojańskiej i Córka Nocy.

Obserwatorzy

Layout by Yassmine