01.01.2015

Odcinek #2: "Ulica Styks"

Sprawa wygląda tak. Wiemy, że nie było nas Zeus wie ile. Zdajemy sobie z tego sprawę. Ale za nami próbne matury, a przed nami te prawdziwe. Postarajcie się nas zrozumieć.
Problem numer dwa: rozumiemy, że tak wiele postaci w opowiadaniu może sprawiać wam problemy, ale istnieje odpowiednia zakładka, dzięki której możecie sobie z tym poradzić. No, i jeżeli ktoś chciałby być informowany, a naprawdę nie potrafi znaleźć menu.
No, tak na wypadek, gdyby ktoś nie mógł znaleźć.
Jesteśmy Wam niesamowicie wdzięczne za wsparcie, komentarze, tweety - krótko mówiąc, za wszystko. To dla nas naprawdę wiele znaczy i w tym momencie mamy przynajmniej motywację, aby pisać dalej.
Zdradzimy (ponownie), że historia ta nie będzie się kręciła tylko w około sprzedawania nektaru - w pewnym momencie zacznie się pojawiać prawdziwa akcja, trzeba tylko na nią poczekać. Ale kto wie, może jednak będzie warto czekać. Nie wiemy też, ile to opowiadanie będzie miało rozdziałów, bo tego nie planowałyśmy aż tak dokładnie, ale zapewniamy, że prędko się nie skończy.
Przypominamy o tweetach z #TSOpl w treści. Pojawiają się tam informacje o kolejnych rozdziałach albo ich fragmenty, więc warto jest śledzić ten tag. No i zapraszamy Was na nasze inne blogi, do których linki znajdziecie po prawej stronie. Może znajdziecie coś dla siebie!
Z GÓRY CHCIAŁYBYŚMY TEŻ ZAZNACZYĆ, ŻE MITOLOGII TRZYMAMY SIĘ LUŹNO (NAPRAWDĘ, BARDZO, ALE TO BARDZO LUŹNO), A NAWET SAME KREUJEMY FIKCJĘ. WIĘC JAK POWIĄZANIA BOGÓW SIĘ NIE ZGADZAJĄ - TAK MA BYĆ. TO NIE JEST POMYŁKA. PROSZĘ NAS AKURAT W TYM NIE POUCZAĆ, BO JESTEŚMY TEGO WSZYSTKIEGO ŚWIADOME.
Z poważaniem, 
Nemezis, bogini zemsty, sprawiedliwości i przeznaczenia; Władczyni Gryfów i Córka Nocy;
&
Eris, bogini niezgody, chaosu i nieporządku; winowajczyni Wojny Trojańskiej i Córka Nocy.
– Na dół Hadesa, błagam, żeby tylko matka się nie dowiedziała…
Eris klepała zdrowaśki, od kiedy wielki tir wyjechał spod klubu Apolla. Martwiła się, że pani "widzę i wiem wszystko" odezwie się na temat ich przekrętów i już nigdy się z tego nie podniosą. Ona i Nemka nie miały zamiaru wracać do życia przed interesem z nektarem. A mianowicie? Tego, które do złudzenia przypominało życie biednego studenta.
Takiego, jaki teraz prowadził tira jadącego przed nimi.
Dźwięki "Get Lucky" rozniosły się po aucie, a dwie siostry podskoczyły, przerażone. I tak były zdenerwowane; to tylko sprawiło, że Nemezis prawie straciła panowanie nad kierownicą, a Eris złapała się za serce, próbując się uspokoić. Odebrała telefon.
– Czego?! – krzyknęła, wściekła, że Hermes śmiał tak bardzo je nastraszyć. Ale on też nie brzmiał, jakby jego dzień był dobry.
– Nie do nas, nie do hali! – odpowiedział. Po tym, jak urywany miał oddech Eris wywnioskowała, że sporo biegał. Nemka zerknęła na siostrę pytająco, ale ta tylko wzruszyła ramionami, zdezorientowana. – Mamy przerąbane! Przyszli nas sprawdzić ci z góry, i-
– Błagam, powiedz mi, że nie wpuściłeś ich do hali!
– Prędzej puściłbym ją z dymem! Jak się dowiedzą, to nigdy nie wrócimy do domu! Rozumiesz?! Możemy się pożegnać z Olimpem!
– Stary, spokojnie, głęboki wdech, wymyślimy coś, to się da załatwić! Ale jak wygląda sytuacja?
– Wizytacja zachwyca się wódką. Powiedziałem im, że mamy tylko Sobieskiego na składzie.
– …czyli nic nie wiedzą o przekręcie?
– Nie.
– I tak ma zostać.
– Co zrobicie z nektarem?
Eris zaczęła rozmasowywać obolałe skronie. Głowa jej pękała po całym tym dniu, a jeszcze się nie skończył. Nemezis wyprzedziła tira z ich ładunkiem i mrugnęła dwa razy ostrzegawczymi – tak się umówiły ze studencikami. W razie problemów mieli jechać za nimi. Eris zakończyła połączenie, nie mając sił na tłumaczenie Hermesowi ich planu.
– Hades? – zapytała Nemezis, a Discord westchnęła ciężko, kiwając głową. – Nie sądziłam, że kiedykolwiek podupadniemy aż tak nisko.
– Czyli?
– Żeby prosić go o pomoc.
– Bogowie, chce mi się płakać, jesteśmy w ciemnej dupie.
Dobra, a teraz krótko o Hadesie.
HADES
Przyjemniaczek i kochany wujaszek. Właściciel night clubu Hades mieszczącego się przy ulicy Styks. Znany z zamiłowania do dość egzotycznych ras psów i typowo gotyckiego stylu życia. Jako że brat Zeusa, to należy do śmietanki towarzyskiej Olimpu. Robi silną konkurencję Apollinowi – nienawidzą się szczerze i dogłębnie, od kiedy Hades założył swój klub.
Jego najlepsi przyjaciele to Thanatos i Charon. Razem prowadzą większość interesów. A jako, że Hades jest zwykle nazywany panem podziemi, to oczywiście można się domyślić, że są to… lewe interesy.
Bonus – Hades lubi się wozić swoim czarnym Porsche. Dodatkowo je stuningował, więc ryk silnika słychać w promieniu paru kilometrów.
W sumie Eris i Nemezis bardzo lubiły Hadesa. Ale Apollo był pierwszy ze swoim klubem, więc po tylu latach współpracy nie wypadało mu złożyć wymówienia. A Hades? W końcu się z tym pogodził, i nawet to, że te dwie pracowały dla jego największego wroga biznesu mu nie przeszkadzało. Eris i Nemka były jego ulubionymi siostrzenicami. Dlaczego?
Bo były złe. Jak on.
Ulica Styks była dość… rzadko uczęszczana. Szczególnie, od kiedy ludzie przestali wierzyć w greckie bóstwa. Niegdyś przewijały się przez nią tony martwych, jęczących przez cierpienia w katuszach dusz. Ale teraz? Wiało nudą. No, wyjątkiem był oczywiście klub Hades, który przyciągał do siebie dość sporą klientelę.
Ach, wujcio Hades miał smykałkę do prowadzenia takich interesów.
– Cerbuś, przestań! – krzyknęła Nemezis, kiedy zaraz po wejściu na zaplecze klubu, zaczął wokół nich skakać Cerber. Pupilek Hadesa. – Wiesz, że to się nie zmywa! – dodała, kiedy pies (a raczej pso-podobne-coś) zaślinił jej całe buty.
Król Podziemi – tak czasami kazał się do siebie zwracać Hades – był wielkim wielbicielem tych zwierzaków. Jeżeli chodzi o Cerbera, to była to specjalna rasa, która nie doczekała się wielkich rewelacji. No, bo kto by się nie bał trzygłowego psa? I kto by chciał mieć takiego w domu? Ślini się to w cholerę, brudzi co popadnie i nijak tego zatrzymać, jak wpadnie w fazę niszczenia.
Cerber. Zwany także Puszkiem. To był jedyny pies, który został Hadesowi z jego wielkiej hodowli. Zwykł być ogromny i niebezpieczny, ale z czasem się zmniejszał, aż w końcu zaczął wyglądać jak kundelek. I to malutki.
– Nie musicie odrabiać lekcji, panie studentki? – zapytał Hades, witając się z siostrzenicami uściskiem. Eris machnęła wymijająco ręką.
– E tam, z naszym wiekiem powinnyśmy już dawno skończyć każdy uniwersytet.
Ta. Problem był w tym, że wszyscy zawsze oblewali liceum. Nie wiadomo, czy była po prostu wpadka i brak przykładania się do pracy, czy sprawka sił wyższych (czyli grona pedagogicznego i w szczególności Ateny, czyli dyrektorki). A kto królował w oblewaniu? Oczywiście Loki, Thor i Hermes. Mówią o sobie „Trzej Muszkieterowie”.
Znana jest legenda o tym, że po każdym zakończeniu roku idą na drinka (zamienia się to oczywiście za każdym razem w wielką libację). Znacie takie momenty, w których jest piękna pogoda, a potem nagle zaczyna lać? Ta, to teraz już wiecie, że to oznaka oblania egzaminów finałowych po raz kolejny i Thor mocno rozpacza.
Albo jest po prostu wkurzony i tak stara się wyżyć.
– No to czego tu szukają moje kochane, złe do szpiku kości dziewczynki? – zapytał wujaszek, otaczając dwie siostry ramionami. Nemezis westchnęła ciężko. – …serio, o co chodzi? To milczenie jest bardzo wymowne i zaczyna mnie martwić…
– Jest sprawa, wujciu – zaczęła w końcu Nemka, a Eris splotła ręce na piersi, lekko zmartwiona. – Bo wpadła do nas wizytacja, i…
– …nie mówcie, że kogoś przyskrzynili za wasze przekręty i trzeba go wyciągnąć z więzienia. Nie wpłacę trzeciej w tym roku kaucji za Hermesa. Szczególnie za niego. Nie ma takiej opcji.
– Nie, nie, nic z tych rzeczy – przerwała mu Eris, machając lekko ręką, aby temu wszystkiemu zaprzeczyć. – Po prostu nasza hala jest chwilowo nieczynna, a nie mamy gdzie przenieść całego towaru nektaru.
Oczy Hadesa zabłyszczały i obydwie dziewczyny już wiedziały, że wygrały sprawę. Uśmiechnęli się wszyscy do siebie, tak zadziornie i podejrzanie, że pierwszy lepszy człowiek pomyślałby, że są seryjnymi mordercami i właśnie kogoś zabili (albo co najmniej już pochowali ciało i cieszą się z udanej akcji).
– Dziewczynki kochane, wiecie, że na mnie zawsze możecie liczyć. Otworzę wejście do magazynu i zostawcie to na jak długo chcecie.
– Możesz pokorzystać, tylko z umiarem, dobrze? – dodała Nemezis na odchodnym. Pomachały do wujaszka na pożegnanie i już opuściły lokal, ale natychmiast tego pożałowały. Eris zaczęła krzyczeć. Nemezis biegała po całym parkingu krzycząc: „gdzie do cholery jest mój tir!?”. Słowem: kompletna masakra.
– Nie, nie, nie! Cholera! Jasna cholera! Okradli nas! Mówiłam, żeby nie ufać studencikom! Zabiję Apolla! Najpierw pobiorę jego DNA… – Eris zaczęła układać w głowie misterny plan dokonania mordu na bogu słońca, podczas gdy Nemka cały czas rozpaczała. Doszło nawet do tego, ze upadła na kolana i zaczęła płakać.
Pamiętacie, jak czytaliście o tym, że na ulicy Styks brakło ostatnimi czasy lamentu cierpiących dusz? No, o, proszę, wrócił.
– Co się dzieje?! Kogo obdzierają ze skóry?! – Hades wybiegł z magazynu, trzymając w dłoni smycz, na której drugim końcu tkwił toczący pianę z dwóch pysków Cerber. Puszek. Jak zwał tak zwał.
– Mnie! – wrzasnęła Nemezis. W kilka sekund podniosła się z kolan, podbiegła do wujka, złapała go za kołnierz i zapłakała głośno po raz kolejny. – Tylko nie ze skóry, a z pieniędzy!
ZASADA #3.
NIE UFAJ STUDENCIKOM.
Eris siedziała w salonie swojego apartamentu, którego dzieliła z Nemezis, z lampką wina w dłoni i miską popcornu na kolanach. I rozpaczała. Bo właśnie straciły ponad połowę miesięcznego zarobku. Co oznaczało mniej więcej tyle, że będą musiały płacić za wszystkie akcje ze swoich prywatnych oszczędności.
DEFINICJA SŁOWNIKOWA #3
PIENIĄDZE
Kasa, kapucha, many-many, szmal, hajs, forsa, kesz, koksy, $, bank, mamona – jak zwał tak zwał, niemniej bez tego ani rusz. Podobno szczęścia nie dają, lecz ich brak także nie jest czymś zachwycającym. Z całą pewnością można jednak powiedzieć, że nie dają szczęścia, gdy ich nie ma. Z duża dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić również, że nie dają go, ale to, co można za nie kupić, owszem. Długotrwały brak pieniędzy może czasem motywować do kradzieży lub bardziej profesjonalnej metodzie polegającej na fałszowaniu ich.
– Ale dlaczego my?! – krzyknęła Discord do swojej siostry, która właśnie szykowała kolację w kuchni obok. – Dlaczego nie ktoś inny?! Dlaczego nie…
– Bo życie jest za przeproszeniem chujowe – odpowiedziała Nemezis, wbijając ze złością nóż w deskę do krojenia. – Dlatego.
– Ale cośmy źle zrobiły?! I znaleźć ich nie idzie!
Eris przeciągnęła się na swoim miejscu, mrucząc jak kot. Prawie zrzuciła z kolan miskę z prażoną kukurydzą, ale skończyło się na tym, że zadziałał jej idealny refleks i na podłogę spadło tylko kilka ziaren. Podniosła je, zanim Nemezis wróciła z kuchni i miała szansę zobaczyć, że jej siostra nabrudziła na odkurzany wczorajszego wieczoru dywan.
– Włącz wiadomości, wypadałoby wiedzieć, co się dzieje w świecie – dodała Fate, stawiając przed Eris talerz z pysznym sosem penne z kurczakiem. Discord z zadowoleniem ostawiła popcorn i wymieniła go na gorący posiłek, po czym przełączyła na ANT1 News. – …wieje nudą.
– Nie gadaj, że mało ci dzisiaj nerwów – mruknęła Eris, ale natychmiast umilkła i pogłośniła program, kiedy ujrzała na wielkim ekranie ich ciężarówkę, którą studenci mieli przewieść nektar. – …czy to jest…
Nemezis uciszyła siostrę gestem. Obydwie zmarszczyły czoła i skupiły się na komunikacie, z którego wywnioskowały następujące fakty:
1)      Studenciki nie żyją;
2)      Nieznana jest przyczyna ich śmierci, ale to z pewnością nie był wypadek samochodowy, ponieważ ciężarówka była nienaruszona;
3)      …i pusta;
4)      Ich nektar gdzieś wcięło i zniknął, więc nikt w wiadomościach nawet nie wspomniał o tym, że tir coś przewoził;
5)      Samochód został porzucony w okolicach góry Olimp.
– Nie wiem, czy powinno mnie to martwić, ale najpewniej powinno – odezwała się w końcu Eris, ale Nemezis nie odpowiedziała. Nie tknęła także swojego obiadu, bo w tej samej chwili rozdzwonił się jej telefon, który odebrała, kiedy tylko zobaczyła, kto dzwoni.
Hermes.
– Hej, słuchaj-
– Tak, oglądam wiadomości – przerwała mu Nemezis. Kiwnęła głową, kiedy Eris zapytała, czy właśnie rozmawia z bogiem kradzieży. Słodka ironio… – Dobra, mistrzu w tym fachu. Jesteś na głośnomówiącym bo Eris też chce posłuchać. Wstępne rozpoznanie sprawy okiem fachowca?
– Po pierwsze, co do cholery?! Czemu nic o tym nie wiem?! – Nemezis mogłaby przysiąc, że w tym momencie wymachiwał rękami jak opętany. Eris wywróciła oczami, zirytowana. – Serio, baby, jestem w tym interesie, myślałem, że wszystko wam wyszło!
– A widzisz, jednak nie – odezwała się Eris, siadając po turecku w swoim ulubionym fotelu. – A teraz gadaj, co o tym myślisz.
– Moim zdaniem to nie wiemy wszystkiego – zaczął Hermes, automatycznie zmieniając ton głosu. Nemezis zawsze dziwiło to, jak z flirciarskiego, małego gówna był w stanie zamienić się w speca od swoich spraw w mniej niż sekundę. Zawsze robi wtedy taką dziwną, skupioną minę, i splata ręce na piersi. – No wiecie, w wiadomościach nigdy nie powiedzą wam wszystkiego. To normalne.
– Inwigilacja, wiem – Nemezis machnęła wymijająco ręką. Czasami zapominała o tym, że on i tak nie może jej widzieć, kiedy rozmawiają przez telefon. – Sprawa wygląda tak. Pojechałyśmy do Hadesa prosić o pomoc. Zgodził się. Otworzył nam magazyn. Wróciłyśmy na dwór, aby kazać studencikom rozładować towar, ale ciężarówki już nie było.
– A teraz powiedz mi, czyj to był pomysł, żeby dawać taką robotę studentom.
– Apolla, a kogo innego.
– …zamorduję drania. Kilka tysięcy euro w plecy.
– Bywa, stary, to się zdarza.
– Nie, nie, kochana Nemezis – warknął Hermes. – „Bywa” to się komuś mówi, jak temu komuś upadnie telefon i wyświetlacz pęknie. „Bywa” to beznadziejne słowo, którym obdarzasz kolegę, kiedy stoicie w sklepie przy kasie, i brakuje wam kilku euro, żeby zapłacić za jeszcze jedną butelkę whiskey, ale to się po „bywa” nie kwalifikuje.
Eris i Nemezis przetarły twarze dłońmi, zmęczone całym tym dniem. Najpierw biedna Discord dowiedziała się, że oblali ją z wychowania fizycznego. Potem Hermes, Loki i Nogitsune bawili się zasadą „problemu”. Thanatos nie mógł złapać WiFi. Apollo uparł się, że studenciki będą dobrymi kierowcami. A potem jeszcze je okradli.
Gorzej być nie mogło.
– Czyli, krótko mówiąc, studenciki spieprzyły z naszym towarem, a potem wpadły na jakąś mafię, która ich okradła i zabiła. Dla mnie sprawa jest prosta i jasna.
– Nie, Hermes, ty nic nie rozumiesz – odezwała się ponownie Nemezis, kręcąc delikatnie głową. – Eris im groziła śmiercią prze wyjechaniem w trasę. Mało prawdopodobne, aby odważyli się jej sprzeciwić, znasz jej spojrzenie ostrzegawcze.
– …no, znam. To jest jeden z wielu powodów, przez które jeszcze jej nie zaliczyłem.
Eris jęknęła, załamana tym, że dla jej współpracownika wszystko zawsze sprowadza się do żartu. A jak nie do żartu, to do seksu. A jak nie do seksu, to do pieniędzy. Przecież tutaj nie chodziło tylko o to.
– Widzimy się jutro w szkole – Nemezis chciała już skończyć rozmowę, ale usłyszała jeszcze, jak Hermes prycha z politowaniem i dodaje:
– Dopiero na obiedzie, bo nie mamy razem lekcji z rana.
Eris tradycyjnie nałożyła na swoją tackę hamburgera, frytki i colę, a potem dołożyła jeszcze babeczkę z potrójną czekoladą i małe opakowanie żelek w kształcie misiów. Zapłaciła za jedzenie i skierowała się do stolika Demonów, przy którym siedzieli już prawie wszyscy jej najbliżsi znajomi. Brakowało tylko Erosy, która zresztą stała jakieś dwie osoby za Eris w kolejce w barze, więc Discord prędko zajęła swoje ulubione miejsce obok Nemezis i upiła łyka coli z nektarem.
– Słyszałem o waszej wpadce wczoraj – zaczął Yako, nachylając się bliżej w stronę Eris. Dziewczyna wywróciła oczami, po czym postawiła między nim i sobą swoją torbę. – …dobra, o co chodzi z torebką?
– To miejsce dla Erosy – mruknęła niezadowolona Discord. Nemezis prychnęła śmiechem, ale prędko się uspokoiła, natrafiając na mordercze spojrzenie siostry. Nemka wiedziała, że ta dwójka ma się ku sobie (w sumie ciągnęło się to już od dawna), ale żadne z nich nie chciało tego przyznać. Czasami wydawało jej się, że tylko ona to widzi.
Zeus jeden wiedział – może sobie coś ubzdurała, więc po prostu się na ten temat nie odzywała.
– Ej, ludzie – Erosa pojawiła się przy stoliku i podziękowała nowym przyjaciółkom (czyli Nemezis i Eris) za zajęcie jej miejsca. – Słyszeliście o trzęsieniu ziemi w Rosji?
– Gdzie? – zapytała Nemezis, która nadal myślami była zupełnie gdzie indziej. Erosa westchnęła ciężko z politowaniem.
– W Rosji – powtórzyła. – Tam, gdzie lubią pić wódkę.
– Oh.
– Około 6,5 stopni w skali Richtera – zaczęła Byakko. Przynajmniej wszystkim się wydawało, że to właśnie ona.
– Takich trzęsień ziemi widuje się około sto rocznie – kontynuowała Kinko.
– Ale w Rosji?! – zastanowiła się na głos zaskoczona Eris. Zmarszczyła czoło.
– No w Rosji to zwykle nie – pokręciła głową Kokko.
– Właściwie to prawie wcale nie rejestruje się tam trzęsień ziemi – dodała Tenko.
– Dlatego to takie dziwne – zakończyła Kūko.
– Ej, ludzie, a widzieliście ostatnio Iris? – zapytała nagle Ginko, kompletnie zmieniając temat. Cały stolik Demonów zaczął rozglądać się po stołówce w poszukiwaniu dziewczynki otoczonej tęczą i motylkami, ale nigdzie jej nie znaleźli. Siostra Kitsune uśmiechnęła się, dumna z tego, że porusza coś, o czym nikt nie słyszał. – Chora jest, czy coś?
– …nie mam pojęcia – przyznał Hermes.
Zwykle wiedzieli, kiedy ktoś nie przychodził do szkoły. Niby wiele osób chodziło do tej szkoły, ale po tak wielu latach można było się nauczyć wszystkich imion. Więc gdy ktoś nie pojawiał się na zajęciach, automatycznie uczniowie o tym wiedzieli.
Ale nie tym razem.
I to była kolejna dziwna rzecz tego dnia.
– Hypno! – wrzasnęła Nemezis, a bogini snu zerknęła w ich kierunku, automatycznie kończąc połączenie z matką Herą. Podbiegła do stolika Demonów, zadowolona, że którekolwiek z jego bywalców się do niej odezwało. – Ty znasz dobrze Iris, no nie? Wy się tak razem trzymacie?
– …no tak – przyznała, uśmiechając się przyjaźnie.
– Dobra, to gadaj gdzie jest i co z nią – zażądała Eris. Hypno zmarszczyła czoło. Sama rozejrzała się po stołówce, ale kiedy nigdzie nie znalazła Iris, wzruszyła ramionami.
– Ej, nie mam pojęcia – odpowiedziała zgodnie z prawdą. – Jeszcze na łacinie siedziała ze mną w ławce i czuła się świetnie…
– …to czemu teraz jej nie ma?
– Nie wiem, serio, wydawało mi się, że siedziała przy swoim stoliku…
– Przy Cukierkach?
– No, tak.
– Widziałam ją wczoraj po obiedzie – odezwała się ponownie Kokko, zajęta wżeraniem swoich żelków. Była jedną z najmroczniejszych sióstr Kitsune i rzadko się odzywała, a jak już to robiła, to mówiła raczej tak, jakby nic jej nie obchodziło.
Tak. Ta jednak z typu: „mam na wszystko wyjebane”.
– I co? – dopytywał się Loki. Jego też za bardzo nie interesowała ta rozmowa i nie rozumiał, dlaczego wszyscy nagle tak przejmowali się losami Iris Rainbow. Ta jedna nigdy nie chorowała, zawsze była w szkole i nie miała problemów z nauką, co było odrobinę zaskakujące, biorąc pod uwagę jej charakter i zainteresowania.
– E, nic ciekawego – westchnęła znudzona Byakko. – Miotała jakimś topielcem po szatni, grożąc mu demonicznym głosem, że wyssie z niego energię życiową.
– A topielce mają jakąś energię życiową? – zastanowiła się Erosa.
– …ta, może to był właśnie problem.
– Byakko, coś ty ćpała? – zapytała niedowierzającym tonem Nemezis. – Iris? To delikatne stworzenie, które biega po łąkach rzucając kwiatki za siebie? Ta Iris, która jeździ na jednorożcach i kocha tęczę? Nie chce mi się wierzyć. Prędzej mi kaktus na czole wyrośnie, niż w to uwierzę.
– Ja tylko mówię, co widziałam – Byakko uniosła do góry ręce w geście obronnym i wróciła do jedzenia. Cała grupa spojrzała na nią z powątpiewaniem, bo to właśnie ta siostra Kitsune przychodziła do szkoły zachowując się jak najarana, i sprzedawała na prawo i lewo informacje, które ani trochę nie brzmiały prawdziwie.
I najpewniej handlowała dragami nieznajomego pochodzenia, ale przecież nikt nic nie wiedział i nie widział.
– …dobra, mniejsza o Iris – Eris machnęła wymijająco ręką. Hypno zrozumiała, że nie jest już potrzebna Demonom, więc wybrała numer matki i znowu zaczęła z nią rozmawiać.
W szkole już wszyscy dawno uznali, że jak się z nią zadawać, to z wielką ostrożnością. Dlaczego? No, cały czas gadała z matką. Wychodziło na to, że powiedziałeś coś nieodpowiedniego przy Hypno, i następnego dnia trafiałeś przed oblicze Hery. Dlatego też stolik Demonów wznowił rozmowy dopiero wtedy, kiedy Slumber odeszła na bezpieczną odległość.
– No to co zamierzamy-
Wypowiedź Nemezis, która miała dotyczyć ich problemu z tirem zapełnionym nektarem i dwoma martwymi studencikami, została przerwana komunikatem. Jak zwykle po całej szkole poniósł się echem głos Meduzy – zastępcy dyrektorki.
– Drodzy uczniowie! Ze szczęściem ogłaszam, iż do końca tego tygodnia macie możliwość zapisania się na dwu tygodniowy kemping nad morzem. Obóz wychowania fizycznego prowadzony przez panią profesor Horus Falcon.
– …pani profesor, phi, też mi coś – mruknęła pod nosem Eris. – Mogę się założyć, że ta baba nie ma nawet licencjatu. WF to nawet nie jest przedmiot.
– A jednak z niego nie zdajesz – odezwał się Yako. Typowe. Ona coś mówi, a on jej dogryza.
Cała sala chyba przestała słuchać ogłoszenia. Jakoś nikomu nie chciało się dobrowolnie poddawać torturom fizycznym i trafić do jeszcze gorszego piekła, niż musieli przeżywać na co dzień w szkole, skoro mogli poddawać się czemuś innemu – codziennej libacji, imprezowaniu i olewaniu pracy domowej.
DEFINICJA SŁOWNIKOWA #4
UCZEŃ
Homo sapiens sapiens rzekomo myślący Homo lenivius. Tego do wysiłku fizycznego bez użycia przemocy nie zagonisz. Skazany na szkołę; jednostka wąskiej grupy społecznej, spotykająca się z niewiadomych przyczyn w miejscu jak dotąd nazywanym szkołą, bądź innym instytutem edukacji. Uczeń różni się od innych osobników ssaków. Stara się myśleć.
– …przypominam też, że udział w obozie skutkuje automatycznym zaliczeniem wychowania fizycznego, biologii, geografii i historii. Liczba miejsc jest ograniczona. Kółka zainteresowań na obozie prowadzone będą przez grono pedagogiczne naszej szkoły. Zapisy przyjmowane są w sekretariacie przez panią Hestię Travel. Koniec ogłoszenia. Miłego dnia.
Wszyscy się chyba zgodzimy, że uczniowie wyłapali tylko najważniejsze informacje.
Obóz. Dwa tygodnie. Zaliczenie.
LICZBA MIEJSC OGRANICZONA.
Eris i Nemezis spojrzały po sobie, wiedząc dokładnie, że stołówka i wyjście z niej zaraz zamieni się w istną dżunglę. Pole bitwy. Jak kto woli. Po prostu jasne było, że dojdzie do rękoczynów, i to wielu. Przepychanie łokciami, kopanie, przepychanie – a nawet gryzienie – to wszystko miało się zaraz zacząć.
Ale Demony nie musiały się tym martwić. Demony wstały spokojnie od swojego stolika, niczym się nie martwiąc. Nikt nawet nie drgnął. Wszyscy po prostu obserwowali, jak grupa w czarnych, skórzanych kurtkach spokojnie zmierza w kierunku sekretariatu.
A gdy tylko zniknęli za drzwiami… rozpoczął się mord.

Obserwatorzy

Layout by Yassmine